a71175584bd45a575bb7452fe48f3362.jpg

Jak wieczór panieński to - tylko we Lwowie! 

Organizacja wieczoru panieńskiego to nie lada wyzwanie. W końcu jest to ostatni moment na szaleństwo przyszłej Panny młodej i jej finalne, panieńskie podrygi. Nie ma więc mowy o nudzie, chaosie i braku planu. Niestety, często jedyną rzeczą łączącą uczestniczki jest znajomość z „młodą”, trudno więc zarówno o spontaniczne działanie, jak i o organizację na ostatnią chwilę. Jak więc z głową zaplanować wieczór panieński? Jak zapewnić Pannie Młodej i jej towarzyszkom niezapomniane wrażenia? Jak trafić w różne gusta, pogodzić wszelkie wymagania nie popadając przy tym w olbrzymie długi i przedweselny obłęd? 

W takich sytuacjach dobrym wyborem zawsze będzie neutralny grunt, organizacyjne wsparcie i city break w mieście, które wolność, przyjaźń i zabawę, ma niemal wpisane w dewizę. 

 

O wieczorach panieńskich we Lwowie słyszy się wiele. Internetowe fora pękają od pochlebnych komentarzy, Instagram zalany jest falą poimprezowych zdjęć, a i w ofercie największych biur turystycznych znajdziemy „szyte na miarę” oferty organizacji takich wydarzeń. I wszędzie potarzany jest jeden, mocno utarty już argument : tanio. Słyszysz „tanio” - mówisz „jadę”. Jeśli to jednak Wasz jedyny powód możecie się mocno zdziwić. Lwów zaskakuje i wciąż prężnie się rozwija oferując odwiedzającym znacznie więcej niż tania wódka, ładni chłopcy i dobre jedzenie. A powtarzana jak mantra taniość Lwowa to kwestia o wiele bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. 

Przed podjęciem decyzji warto więc poświęcić chwilę na dogłębne rozeznanie w sytuacji. Utrzymujące się od lat stereotypy, opinie tych, którzy podróżują palcem po mapie i porady oparte na internetowych rankingach będą niezbyt rzetelną pomocą. Przede wszystkim warto zestawić Wasze wymagania z atutami miasta, skonfrontować priorytety z kwestiami, wobec których nie ma najmniejszej wątpliwości. Baciar wtrącać się nie lubi, ale nie był by sobą gdyby nie wspomniał o kilku NIEPODWAŻALNYCH ZALETACH wypadu do Lwowa. A więc notatniki w dłoń - przed nami szybka, imprezowa analiza. 

PARTY PLANNER

Cieżko orzec, czy to za sprawą wiszącej gdzieś w powietrzu polskości miasta, położenia geograficznego czy klimatu - Lwów przygarnia i trudno poczuć się w nim obco. Z drugiej strony jest to miasto magiczne, nieco tajemnicze, które odkrywa się wciąż na nowo. We Lwowie czujemy się trochę za granicą, a trochę jak w domu. I choć zabrzmi to nieco absurdalnie, przyciąga nas lwowska bliskość, a zarazem odmienność. 

Dochodzi do tego kwestia niezwykle sprzyjającej komunikacji. Do Lwowa możecie dojechać pociągiem, polecieć tanimi liniami z niemal każdego miasta w Polsce, a dzięki mnie nie będzie też większego problemu z przejazdem autobusem czy przejściem pieszym i transportem już na Ukrainie. Własny samochód, wieczór panieński, trzeźwy kierowca - tę opcję chyba pominiemy :) Tak czy siak - komunikacja na plus! 

BEFORE PARTY

Na wieczorze panieńskim, niezależnie od przyjętej formy świętowania, prędzej czy później dochodzi do bliższego spotkania… z alkoholem. Tyle, że świętowanie z pustym brzuchem to raczej nienajlepszy pomysł. Tutaj na ratunek przychodzi lwowska gastronomia, którą, bez jakiegokolwiek koloryzowania, można nazwać europejskim rajem kulinarnym. I chodzi nie tyle o jej ceny, co o wyjątkowość, nieustający rozwój i zaskakującą różnorodność. 

Wszyscy mówią o ukraińskim barszczu, warenykach i banuszu, lecz lwowskie dziedzictwo gastronomiczne jest o wiele bogatsze. Kuchnia lwowska - to kuchnia europejska! I o ile wpływy ormiańskie, żydowskie czy gruzińskie są tutaj ewidentne i historycznie uwarunkowane, to nie trudno także o inne gastronomiczne perełki. Prawdziwa włoska pizza czy świeże owoce morza - si, certo! Ultramaślane croissanty, wybór francuskich win, serów, a nawet ślimaków - pas de problème! Kuchnia lokalna w finezyjnym wydaniu, sowite burgery, mięsny bogracz, wegański ramen… w skrócie : kulinarny raj! A do tego morze wspaniałej kawy i rozkoszne słodkości dostępne na każdym kroku! Dieta we Lwowie - nie ma szans!

 

Co tu dużo mówić - Lwów jest, był i będzie otwarty i międzynarodowy. W żadnym innym mieście gastronomia nie jest taj wyjątkowa, tak różnorodna i tak pieczołowicie budowana. Zaraz dokładniej wyjaśnię dlaczego, wróćmy tylko na chwilę do naszej analizy. Jeśli przyszła panna młoda i Wy, przyszłe towarzyszki, lubicie prawdziwe, zaskakujące i ponadprzeciętne doznania kulinarne - punkt dla Lwowa! 

HEN NIGHT PARTY

Chociaż lwowska gospodarka pochwalić może się kilkoma zakładami cukierniczymi i browarami, miasto słynie i utrzymuje się przede wszystkim z turystyki. To, ona jest motorem napędzającym rozwój, wyznaczającym kierunek zmian i podejmowanych działań. Turysta jest więc traktowany niezwykle dobrze, a poszczególne miejsca prześcigają się w ofertach skomponowanych tak, by zaspokoić jego najskrytsze, najdziwniejsze, a nawet najbardziej wygórowane potrzeby. O czym byście nie pomyśleli, we Lwowie funkcjonuje to od kilku lat, lub właśnie powstaje. Na rynku i w jego niedalekiej okolicy działa mnóstwo lokali, od luksusowych restauracji i klimatyczne puby, przez knajpy z nieco perwersyjną ofertą, aż po nocne kluby i show bary. Kultura - na wyciągnięcie ręki! Nocleg - wystarczy zdecydować gdzie i kiedy! 

Wybór miejsc pod wieczór panieński nie jest duży - jest ogromny! Rockowy koncert w industrialnej przestrzeni, spokojny wieczór w ukrytym klubie jazzowym, gorący parkiet w jednej z największych dyskotek w tej części Europy, a może miejsce gdzie taniec na stołach jest niemal tradycją? Wieczór w operze, wykwintna kilkudaniowa kolacja w ekskluzywnej restauracji czy też pełen relaks w ośrodku SPA? Obficie zakrapiana impreza w centrum miasta, noc w apartamencie wśród przystojnych dżentelmenów, a może babski wieczór w kameralnej knajpce pełnej win i koktajli? To zaledwie urywek z bogatej, lwowskiej oferty, którą nie sposób byłoby zaprezentować nawet w najbardziej obszernym tekście. Jedno jest pewne : kultura restauracyjna jak i cała infrastruktura turystyczna ciągle się rozwija, stawia na międzynarodowość, otwartość, emocje i własną historię, tworząc wśród turystów niezapomniane wrażenia.

Niezależnie kim jest przyszła panna młoda - miłośniczką architektury, kolekcjonerką doznań kulinarnych, pasjonatką kultury wysokiej, poszukiwaczką modowych trendów, szaloną podróżniczką, imprezową maszyną, królową parkietu czy mistrzynią w piciu wódki na czas -  Lwów stanie na wysokości zadania! Naprawdę, większym problemem będzie rozgryzienie, co kryje się pod słowami „ mój wymarzony wieczór panieński” niż znalezienie we Lwowie miejsc spełniających te oczekiwania. Nie ma więc na co czekać, trzeba zacząć rozpracowywać skryte pragnienia Młodej! A póki co - kolejny punkt na lwowskie konto! Chyba, że Wasza definicja panieńskiego obejmuje klasyczną sobotnią imprezę wzbogaconą tylko o okolicznościowe koszulki z subtelnym napisem i słomki do drinków o wiadomym kształcie…


AFTER PARTY 

Ani się obejrzycie, a wieczór przeminie. Nadejdzie czas szybkiej weryfikacji wcześniej podjętych wyborów. Dla zmęczonych panieńskimi podrygami nóg liczy się tylko to czy hotel jest blisko, czy taksówka przyjedzie wystarczająco szybko i czy od łóżka nie dzieli Was zbyt wiele schodów. Branie pod uwagę takich na pozór błahych, a jakże istotnych szczegółów przychodzi po latach doświadczeń. W kwestii wyboru noclegu Baciar jest więc, nieskromnie mówiąc, mistrzem. 

Rano oprócz śniadania, czekać na Was będzie także kac. A wiadomo, że nie ma lepszego leku na kaca niż piękno Lwowa i krótka reanimacja historyczna. Sprawdzone na własnej skórze! Spacer klimatycznymi uliczkami lwowskiego rynku, syte śniadanie z widokiem na miasto i filiżanka dobrej kawy postawi na nogi nawet po najbardziej szumnej nocy. W upalne dni najlepsze schronienie znajdziecie w restauracyjnych ogródkach, w Stryjskim Parku, lub w starych kościołach o grubych murach - stąd te liczne wycieczki! A gdyby zaczęło lać, pędźcie do jednej z urokliwych, lwowskich kawiarni! 

Potem nastąpi najsmutniejsza część czyli wyjazd ze Lwowa. Oprócz prześcigana się w najciekawszych wspomnieniach z pobytu, będzie to także czas podliczania kosztów… Tak, tu właśnie padnie odpowiedź na pytanie czy Lwów rzeczywiście jest tani. Jest, oczywiście. O ile ktoś pokusiłby się o porównanie jota w jotę z kosztami weekendowego pobytu w innym, równie atrakcyjnym turystycznie Polskim mieście, powiedzmy Wrocławiu czy Krakowie. Jeśli przyrównać menu degustacyjne z ekskluzywnego, wrocławskiego bistro w ścisłym centrum z jedną z najwykwintniejszych restauracji na rynku we Lwowie - różnica w cenie jest zauważalna. Za cenę dwóch kieliszków prosecco z wine baru na krakowskiej starówce, mamy karafkę w najlepszej, lwowskiej winiarni. Za cenę cappuccino - kawę i ciastko… 

Różnice w cenach, choć nie są już tak olbrzymie jak jeszcze kilka lat temu są wciąż odczuwalne. A mity o pobytach we Lwowie za pół darmo, jak i twierdzenia o znacznej zwyżce cen biorą się po prostu z braku znajomości realiów, i lwowskich, i polskich. Prawdą jest także, że we Lwowie - z założeniem, że przecież i tak jest tanio - pozwalamy sobie na wiele więcej niż we własnym kraju. Ma to swój urok, w końcu to nie byle jaki weekend - lecz weekend we Lwowie. Nie kolejna impreza - a huczne imprezowanie. Nie jakiś tam babski wieczór - lecz wymarzony wieczór panieński we Lwowie! 

Tego właśnie Wam życzę! Dobrego podejścia, planu pełnego ciekawych pomysłów, sprawnej realizacji i niezapomnianego wyjazdu do Lwowa! Służę baciarską pomocą na każdym jego etapie. I mam nadzieję - do zobaczenia!