d22.jpg

Rudolf Weigl, wierność z wyboru.

Jak będąc Austriakiem stać się Polakiem? Jak w trudnych warunkach stworzyć szczepionkę przeciwko śmiertelnej chorobie? Jak w wojennych warunkach ocalić 5 tys. osób przed śmiercią, gdy wokół panuje terror? Ta historia nie mogła wydarzyć się w żadnym innym mieście, tylko we Lwowie!

 

Austriak, Polak, Lwowianin

Rudol Weigl urodził się 2 września 1883 roku w austriackiej rodzinie na obecnym terytorium Czech. Po śmierci ojca mały Rudolf wraz z mamą i rodzeństwem przeniósł się do Polski i tam pod wpływem ojczyma, od najmłodszych lat uczył się języka polskiego i zafascynował się historą kraju. We Lwowie rozpoczął studia przyrodnicze na Uniwersytecie Jana Kazimierza, które ukończył w 1907 roku. Był świadkiem bohaterskiej postawy mieszkańców Lwowa i Orląt podczas Bitwy o Lwów w 1918 roku i to wydarzenie ukształtowało jego postawę jako polskiego patrioty. Kilkanaście lat później, z dumą w głosie oznajmi niemieckiemu wojskowemu, że :

Nie podpiszę Volkslisty, ponieważ ojczyznę ma się jedną i w moim  przypadku jest to Polska!

Zanim jednak wypowiedział te bohaterskie słowa, ciężką pracą zdobył międzynarodową sławę w środowisku medycznym za badania nad szczepionką przeciwko Tyfusowi Plamistemu. Czym ten tyfus był? Dużo o nim mógłby powiedzieć Napoleon Bonaparte, jak pisał w swoim artykule Józef Krzyk:

 

Tyfus zaważył na losach wojny w czasach napoleońskich. Cesarzowi Francuzów dał się we znaki już po zwycięskiej bitwie pod Austerlitz (1805), zabijając dużą część rannych w szpitalach urządzonych w Brnie. Nieświadomi niebezpieczeństwa dowódcy zarządzili ewakuację ocalonych do Francji i w efekcie choroba zebrała swe żniwo także nad Sekwaną.Ale naprawdę masowym zabójcą tyfus stał się kilka lat później - podczas odwrotu Wielkiej Armii spod Moskwy w 1812 r. Tylko w samym Wilnie, w którym urządzono szpitale dla 25 tys. żołnierzy Napoleona, w ciągu kilku tygodni większość zmarła, głównie na tyfus. Przeżyło zaledwie 3 tys.1

 

Szacuje się, że w trakcie I Wojny Światowej w wyniku powikłań spowodowanych Tyfusem Plamistym życie straciło około 3 milionów ludzi. Stąd jeszcze w jej trakcie powoływano specjalne zespoły naukowców mające za zadanie opracowanie skutecznej szczepionki na tę siejącą śmiertelne żniwa chorobę. I właśnie wtedy na sceny wkracza Rudolf Weigl. Po raz pierwszy doceniono go, gdy w 1915 został kierownikiem nowo powstałej pracowni do Badań na Tyfusem Plamistym w szpitalu wojskowym w Przemyślu. W 1920 był już z powrotem we Lwowie gdzie powołano go na Profesora biologii ogólnej Uniwersytetu Jana Kazimierza. Od tego momentu Weigl był odwiedzany przez naukowców i specjalistów z niemal całego świata, a sam podróżował m. in do Abisynii, gdzie prowadził zaawansowane i nowatorskie badania. Nie mógł niestety długo cieszyć się abisyńskim słońcem gdyż do Lwowa leciały linie lotnicze Luftwaffe, a parę dni później z niezapowiedzianą wizytą przyszli goście ze Związku Radzieckiego. Paradoksalnie to właśnie wtedy Weigl stał się jednym z najważniejszych naukowców na świecie, bo jak wiadomo - tam gdzie wojna tam i wszy.

Lwowska wierność

Co łączy Johna Kennedy'ego z Rudolfem Weiglem? Otóż byli jednymi z nielicznych, którzy  postawili się Nikicie Chruszczowowi, co w przypadku I sekretarza Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego nie było takie powszechne. Kennedy w 1963 roku dysponował bombą atomową i najpotężniejszą armią, natomiast Weigl w 1940 swoją wiedzą i odwagą.  Nikita Chruszczow zaproponował Weiglowi wyjazd do Moskwy i wszelkie dostępne środki i zasoby ludzkie przy prowadzeniu badań. Jaką usłyszał odpowiedź?

Najlepsze wszy mam we Lwowie 


Nie można z całą pewnością powiedzieć, że Chruszczow wzruszył się odwagą Weigla, ale na pewno mógł podjąć bardziej drastyczne środki perswazji (jak to komunista), wobec naszego bohatera. Tyfus zbierał jednak straszliwe żniwa i Chruszczow w akcie dobrej woli użyczył Weiglowi i jego pracownikom budynek w dawnym gimnazjum im. Królowej Jadwigi, by finalnie ulokować się w Zakładzie Biologii Uniwersytetu Jana Kazimierza.

 

Rok później sowieci uciekali w popłochu przed wkraczajacymi wojskami niemieckimi. Niemcy ledwo co do Lwowa wkroczyli, a już zdążyli rozstrzelać Profesorów Lwowskich na Wzgórzach Wuleckich. Szczęśliwie dla Weigla, uważany był on przez najeźdźców za swojego i wobec którego wiązano duże nadzieje. Jak pisał Mariusz Urbanek w swojej książce "Profesor Weigl i karmiciele wszy"

Niemcy Rudolfa Weigla potrzebowali. Odkryta przez niego szczepionka przeciwko tyfusowi plamistemu miała chronić przed śmiercią niemieckich żołnierzy szykujących się do wymarszu na wschód. Na nieznany, zagrożony epidemiami teren. Dowódcy niemieckiej armii dobrze pamiętali, ze w czasie I wojny światowej choroba zabiła miliony ludzi. A nikt nie wymyślił lepszego zabezpieczenia przed tyfusem niż Weigl. Chcieli mieć go po swojej stronie. Status reichsdeutscha gwarantował bezpieczeństwo i przywileje przysługujące niemieckim obywatelom. Mimo to Weigl odmówił.

- Ojczyznę wybiera się jeden raz. Ja dokonałem wyboru w 1918 roku - odpowiedział niemieckiemu generałowi.

Niemcy byli wściekli, ale nie mogli z tym nic zrobić. Weigl odważnie wystosowywał kolejne postulaty, uzyskując w pewnym sensie swobodę w działaniu. W jego Instytucie karmicielami wszy były takie tuzy jak Stefan Banach, Zbigniew Herbert, Władysław Orlicz oraz wiele osób związanych z Armią Krajową. Jedną z nich był Mirosław Żuławski, ojciec reżysera Andrzej Żuławskiego, który w latach 70-tych nakręcił film 'Trzecia część nocy", nawiązujący do wspomnień ojca z Instytutu Weigla.

 

 

Szacuje się, że w latach 1941-1944 przez Instytut przewinęło sie około 5 tys. ludzi, a szczepionka uratowała setki tysięcy Polaków, Żydów oraz Niemców. Na oficjalnej stronie Muzeum Auschwitz Birkenau możemy przeczytać:

Przetrwanie choroby (Tyfusu - przyp. Baciar), zależało od indywidualnej odporności organizmu – do samoistnego wyzdrowienia mogło dojść po około czterech tygodniach. Początkowo lekarze SS nie przywiązywali większej wagi do zwalczania przyczyn tej choroby. Dopiero zgon naczelnego lekarza obozowego w maju 1942 r. i zachorowania wśród esesmanów zmusiły władze obozu do podjęcia środków zaradczych. Należały do nich przede wszystkim: masowe selekcje do komór gazowych chorych na tyfus, częstsze dezynfekcje odzieży, odkażanie baraków mieszkalnych oraz kąpiele więźniów w łaźniach. Epidemię tyfusu udało się opanować dopiero w 1944 r.2

Podobnie było w przypadku Gett żydowskich w Warszawie, Lwowie czy Krakowie. Szczepionka ratowała życie w niemalach każdych skupiskach ludności, nie patrząc na narodowość. Ratowała również Niemców na froncie, a tego co niektórzy Weiglowi wybaczyć nie mogli. 

Utracona szansa na Nobla.

Po wojnie Weigl opuścił ukochany Lwów. Dla wielu to, że wybrał Polskę, był jej wierny i ratował jej mieszkańców było zbyt małym osiągnieciem by móc się nazywać Polakiem i utrudniano mu funkcjonowanie w środowisku naukowym. Niemcy nie pozwolili mu na zdobycie Nobla, bo nie chciał być Niemcem, Polscy komuniści robili to samo, ponieważ nie chciał być komunistą. Wielki naukowiec pozbawiony został największej światowej nagrody tylko dlatego, że w najtrudniejszych czasach nie zapomniał co znaczy być człowiekiem. 

Rudolf Weigl zmarł 11 sierpnia 1957 roku w Zakopanem. Pochowany jest na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.W 2003 został pośmiertnie odznaczony przez izraelski instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

We Lwowie do dziś nie ma pomnika, tabliczki czy innej formy upamiętnienia dla Profesora Weigla. 

Chcesz zobaczyć lwowskie miejsca związane z Profesorem Weiglem? . Serdecznie zapraszam na najlepsze lwowskie wycieczki i na poczucie czym jest lwowska wierność.

O mnie

Kontakt

Polub Baciara na Facebooku

Polub Baciara na Instagramie

 

1https://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,13369134,Wszawy_zabojca.html

2http://www.70.auschwitz.org/index.php?option=com_content&view=article&id=197&Itemid=176&lang=pl

Zdjęcie nagłówkowe pochodzi ze strony:

http://www.lwow.home.pl/weigl/Portrety/portrety.html