ks.jpg

10 książek o Lwowie na czas kwarantanny.

Nastał trudny czas dla nas wszystkich. Słowo kwarantanna w mniejszym lub większym stopniu dotyka każdego z nas determinując niemal wszystkie sfery życia, łącznie z wyjazdami z kraju. Poradniki jak spożytkować ten czas mnożą się na potęgę, jednak ten powstał specjalnie dla Was - drodzy Miłośnicy Lwowa! Oto 10 książek o Waszym ukochanym mieście, które naprawdę warto przeczytać!


Znajdziecie tu książki z różnych dziedzin : od przewodników, poprzez postaci z miastem związane, aż po kryminalne zagadki… a wszystko by pogłębić wiedzę i ukoić stęsknioną, lwowską duszę. W tym baciarskim spisie starałem się nie umieszczać trudno dostępnych pozycji jak i egzemplarzy, które dla początkujących mogą wydać się zbyt zagmatwane. 
 

Jerzy Janicki Czkawka

 

O Jerzym Janicki napisałem cały osobny artykuł, więc tutaj określę go jednym słowem – arcylwowianin. 

Czkawka to kilkanaście czułym piórem spisanych historii. O samym Janickim, o jego życiu we Lwowie jak i o powojennych bojach toczonych by przywrócić miastu godną pamięć i należyte miejsce. Przez wiele lat Janicki jeździł po Polsce i po świecie, by spotkać się z ludźmi, którzy Lwów ciągle mają w sercu. Z ich opowieści powstała książka sentymentalna, wzruszająca, w niektórych momentach przerażająca. Wszystko jednak z dużą dozą optymizmu i lwowskiego humoru, tak charakterystycznym dla jej autora.

Jest więc ta książka tylko substytutem, namiastką, nie końca spłaconym wekslem zaciągniętym od Ziemi tam pozostawionej. Jest nieistniejącym notesem, którego z lenistwa czy zadufania nie chciało mi się prowadzić. I teraz odbija mi się to czkawką. Czkawka. Naukowo- singulis. I wcale nie zamierzam szukać na tę dolegliwość lekarstwa. 

Janusz Majewski Mała Matura

 

Janusz Majewski znany jest głównie jako reżyser. W jego filmografii znajdziemy takie filmy jak „C.K Dezerterzy”, „Zaklęte Rewiry” czy „Sprawa Gorgonowej”. My jednak skupimy się dziś na jego literackim dziele „Mała Matura”. Książką wydaną w 2010r., a opartą na własnych wspomnieniach z dzieciństwa, Majewski sprawił ogromną radość nie tylko swoim fanom, lecz także wszystkim lwowiakom. 
Widzimy w niej Lwów oczami kilkuletniego Ludwika, który beztrosko spędza czas w kipiącym energią mieście. Niestety, do jego szczęśliwego i rodzinnego życia brutalnie wkraczają Niemcy i Sowieci. Wszystko ważne dotychczas schodzi na dalszy plan, a sensem życia staje się pytanie -  jak przeżyć? 
 

W drzwiach kuchni stanęła trzyletnia Hania w długiej nocnej koszulce. Tarła piąstką oko i zapytała inkwizytorskim tonem:
- Co to za hałasy!? Dlaczego On jeszcze nie w szkole?
Mama złapała ją w objęcia.
- Straszna rzecz się stała! Wojna!
-Tak!? Hania wyrwała się i podbiegła do okna. Z zachwytem patrzyła w niebo, na którym trwał spektakl. Nagle usłyszeli potężną detonację: nad fabryką wódek Baczewskiego pojawił się pióropusz ognia i czarnego dymu. 
- Trafili w Baczewskiego! Szkoda! – westchnął ojciec.
- Tego najmniej żałuję – powiedziała mama.

W 2010 na podstawie książki powstał film w reżyserii Majewskiego pod tym samym tytułem. Niestety jego akcja obejmowała tylko drugą część książki z akcją dziejącą się w Krakowie. Może kiedyś uda nakręcić się pierwszą?

Stanisław Lem Wysoki Zamek

 

Wysoki Zamek, wydany w 1966 roku był pierwszą powojenną książką, w której tak swobodnie pisano o Lwowie. Ba! Wymieniono go nawet z nazwy. Miasto, skazane w Polsce na wieczną cenzurę nagle zaczęło żyć na nowo. Tysiące lwowiaków, przechadzało się opisywanymi przez Lema trasami, tysiące było wdzięcznych za wspomnienie ukochanego miasta. Wśród nich, wiele lat później byłem ja. 


Nie wiem, czy jest już zupełnie jasne, że byłem tyranem. Norbert Wiener zaczął swoją autobiografię od słów I was a child prodigy, byłem cudownym dzieckiem; ja mógłbym tylko I was a monster, byłem potworem. A więc, potworem, z pewną przesadą, może; ale to, że terroryzowałem otoczenie, zwłaszcza jako zupełny malec, jest prawdą. Jadać godziłem się, kiedy ojciec stojąc na stole na przemian otwierał i zamykał parasol albo znów karmić można mnie było tylko pod stołem; tego naturalnie nie pamiętam, to były początki, spoczywające poza granicą wspomnień. Jeżeli byłem cudownym dzieckiem, to chyba tylko w oczach uprzejmych ciotek.

Anna Fastnacht-Stupnicka Zostali we Lwowie

 

Lem opisywał miasto, z którego musiał na zawsze wyjechać. Ciekawą perspektywę może więc stanowić książka opisująca jak żyło się tym nielicznym, którzy we Lwowie postanowili zostać. Anna Fastnacht Stupnicka spotkała się polskimi mieszkańcami Lwowa i opisała ich codzienne zmagania pod sowieckimi rządami. Wielu z bohaterów już nie żyje, ale młodsze pokolenia wciąż tam są, stojąc na straży pamięci o historii Polskiego Lwowa. Jedną z nich jest Marek Horbań. Warto przeczytać, by zrozumieć dlaczego.


Nad indywidualnymi motywami dominowało wspólne dla większości Polaków przeświadczenie, że zaistniała po wojnie sytuacja jest tymczasowa. Trudno było uwierzyć w trwałość nowo ustanowionych granic, wynik politycznych podziałów wydawał się zbyt niesprawiedliwy, okrutny i nieludzki, by mógł zyskać pozwolenie świata. Należało więc przeczekać, wytrwać, nie dopuszczając do zaprzepaszczenia dziedzictwa pokoleń. I dla większości lwowian to był decydujący powód pozostania na miejscu. Mówią: to nie my opuściliśmy Polskę, lecz Polska nas opuściła.

Mariusz Urbanek Profesor Weigl i karmiciele wszy

Rudolf Weigl : Austriak, który stał się Polakiem. Tak mógłby nazywać się film o tym wielkim naukowcy. Mógłby, ponieważ wciąż nie takiego filmu nie ma. Jedni powiedzą, że słusznie i ważniejsza są biografie współczesnych artystów disco polo. Ja powiem, że takie prawa rynku, ale to wstyd, że w Polsce wciąż tak mało się o Weiglu wie. 

Szczęśliwie, Mariusz Urbanek napisał wspaniałą książkę przybliżacą  nam postać Weigla oraz pracy jego Instytutu nad szczepionką przeciwko Tyfusowi Plamistemu. Instytut Weigla działał we Lwowie, ale ratował ludzkie życie niemal na całym świecie. A sam Weigl? Kuszony przez sowietów, szantażowany przez Niemców, okradziony z Nobla. Ten, który nigdy nie zapomniał co znaczy być człowiekiem.


Niemcy Rudolfa Weigla potrzebowali. Odkryta przez niego szczepionka przeciwko tyfusowi plamistemu miała chronić przed śmiercią niemieckich żołnierzy szykujących się do wymarszu na wschód. Na nieznany, zagrożony epidemiami teren. Dowódcy niemieckiej armii dobrze pamiętali, że w czasie I wojny światowej choroba zabiła miliony ludzi. A nikt nie wymyślił lepszego zabezpieczenia przed tyfusem niż Weigl. Chcieli mieć go po swojej stronie. Status reichsdeutscha gwarantował bezpieczeństwo i przywileje przysługujące niemieckim obywatelom. Mimo to Weigl odmówił.
- Ojczyznę wybiera się jeden raz. Ja dokonałem wyboru w 1918 roku - odpowiedział niemieckiemu generałowi.

Mam nadzieję, że w dobie obecnej epidemii znajdzie się ktoś równie zdolny i zaradny jak profesor Weigl. Być może on przynajmniej będzie miał szczęście by zostać zapamiętanym tak godnie, jak godne zapamiętania będą jego zasługi. 

Marek Krajewski Erynie

Zostawmy na chwilę trudne tematy wojenne przenosząc się do Lwowa tuż przed jej wybuchem. Ostrzegam, nie będzie to jednak lektura miła, łatwa i przyjemna. O strach, dreszcze i ciarki przerażenia nie będzie wcale tak trudno. Marek Krajewski po raz pierwszy przedstawia nam komisarza Edwarda Popielskiego, akcja dzieje się w maju 1939r. Całe miasto aż huczy od plotek - Czy młody Henio Pytka padł ofiarą mordu rytualnego dokonanego przez Żydów? To właśnie na to pytanie odpowiedź ma znaleźć rzeczony Popielski. Problem w tym, że właśnie postanowił przejść na emeryturę…  Wraz z akcją książki odwiedzimy zakamarki Kleparowa, Zamarstynowa i Łyczakowa, napijemy się z komisarzem ćmagi w Atlasie i wstąpimy na kawę do Szkockiej. Przy okazji odkryjemy, że Lwów nie zawsze był tak sielankowy jak opisują to przewodniki, a zło czaiło się tuż za rogiem. 


Jedna wódka dla mnie i dla Pana – Złożył zamówienie i przypatrywał się przez chwilę zdumionemu obliczu kelner. Niech się Pan nie dziwi, człowiek chcę się napić, kiedy odchodzi na emeryturę. Zrobi mi Pan ten zaszczyt?
(…) Przepraszam – odpowiedział zimno kelner- ale nie mogę pić w godzinach prac. Czy jeszcze mogę służyć?
Popielski pokręcił odmownie głową. Palił papierosa i przyglądał się kelnerowi. Jego szeroka twarz i jasne spojrzenie wyrażały całkowitą obojętność. Popielski jednak wiedział, że mówi ono coś innego. TO miasto w uosobieniu Pana Hirka, mówiło „Gardzę tobą, tchórzu”.

Stanisław Sławomir Nicieja Lwowskie Orlęta

Książka o wiecznej pamięci miasta. Rozpoczęta w listopadzie 1919 roku Bitwa o Lwów dała początek legendzie o lwowskich Orlętach - młodzieży, która odważnie ruszyła do walki o ukochane miasto. Profesor Nicieja w swojej książce wychodzi jednak poza samą bitwę. I choć znajdziemy w niej mnóstwo informacji o jej genezie czy przebiegu, równie fascynująca jest część poświęcona Cmentarzowi Obrońców Lwowa. 

Rzeczony Cmentarz - wielkie dzieło Rudolfa Indrucha, które do dziś nie może zostać w pełni zrealizowane. Na przestrzeni lat wielokrotnie dewastowane i służące jako pijackie miejsce spotkań – przetrwało. Wszystko to dzięki ludziom, którzy najpierw bronili jego pozostałości, wykopywali szczątki i przenosili w bezpieczne miejsce, by finalnie pod koniec lat 80-tych XX wieku, dzięki inicjatywie inżyniera Józefa Bobrowskiego i zaangażowaniu pracowników firmy Energopol, całkowicie je odgruzować. Te działania dały początek rewitalizacji cmentarza i otwarcia go na nowo w 2005 roku.
 

Ten cmentarz to ewenement na skalę europejską, bo w odbudowę w rzeczywistości małego cmentarza zaangażowani byli nawet prezydenci Polski i Ukrainy., którzy osobiście tonowali emocje ‘gorących głów’. Zwłaszcza po artykule Jacka Kuronia z mają 2002 r. Rozumiem gniew Ukraińców, w którym napisał, że Polacy zmuszają Ukraińców do patrzenia na pomnik ich klęski, które na dodatek stoi w sercu Ukrainy, „W Polsce nie ma- pisał Kuroń- w żadnym mieście panteonu triumfu oręża niemieckiego, rosyjskiego czy żadnego innego. Polska by się na to nie zgodziła”. 

Po tej wypowiedzi dopiero w Polsce zawrzało!

Cezary Łazarewicz Koronkowa robota

Sprawa Gorgonowej, najsłynniejsza historia kryminalna II RP. Cezary Łazarewicz stara się znaleźć odpowiedź na pytanie kto zabił córkę znanego lwowskiego architekta i czy rzeczywiście była to Rita Gorgonowa?. Nad tą sprawą głowili się najwięksi eksperci sądowi i kryminalistyczni, próbował również Janusz Majewski w swym filmie. Obok opisu zbrodni i procesu sądowego Łazarewicz kontaktuje się z żyjącymi potomkami Gorgonowej, oraz udaje się w miejsca w których po wojnie po raz ostatni widziano Ritę.  


Staś wchodzi ostrożnie do holu. Idzie wprost do pokoju siostry. Ciemno. Patrzy na stojące pod ścianą łóżko i zdaje mu się, że nie ma w nim Lusi. Tam, gdzie zwykle była jej głowa, leży wielka poduszka.
Podchodzi, podnosi poduszkę, pod którą leży bezwładna głowa. Próbuje siostrą potrząsnąć, dobudzić ją, ale palce grzęzną mu w lepkiej, ciepłej mazi.
– Lu-sia za-bi-ta. Za-bi-taaaa. Zaaaaa-biiiiii-taa – krzyczy nad bezwładnym wciąż ciałem i biegnie obudzić ojca.

Karolina Lanckorońska Wspomnienia Wojenne

Profesor Karolina Lanckorońska opisuje ciężkie czasy II Wojny Światowej. Książkę rozpoczyna opis wejścia wojsk sowieckich i terroru NKWD, następnie ich miejsce zajmują Niemcy. I to z nimi Karolina Lanckorońska toczy walkę o zachowanie resztek człowieczeństwa i moralnej postawy wobec zła. Książka jest bardzo ważnym dowodem w sprawie mordu profesorów lwowskich na Wzgórzach Wuleckich w lipcu, 1941 roku. Rozstrzelano tam m.in. rektora Uniwersytetu Jana Kazimierza Romana Longchamps de Bérier wraz z synami, Tadeusza Boya- Żeleńskiego oraz znamienitych profesorów uniwersyteckich wraz z rodzinami. W przypływie szczerości przesłuchujący Lanckorońską Hans Krüger przyznał się, że był na miejscu zbrodni i brał w niej udział. Mimo wymęczających i wielogodzinnych przesłuchań, Lanckorońska nigdy nie decyduje się na współpracę z Niemcami. Pozostaje dumną Polką, za co musi ponieść konsekwencje.   

Dojechaliśmy na dworzec. Wysiedliśmy. Jeden z gestapowców czekał ze mną przed wejściem, podczas gdy drugi poszedł załatwiać formalności. Patrzałam na Lwów po raz ostatni. Popatrzyłam potem na fasadę dworca i stwierdziłam, że choć metalowe litery zostały zdjęte, z łatwością odczytać można było po śladach na murze napis Leopolis Semper Fidelis 


Mariusz Urbanek Genialni

Na koniec coś bardziej pozytywnego (choć i tu wojna dała się w znaki). Opowieść o legendarnych, lwowskich matematykach z Hugo Steinhausem, Stefanem Banachem, Stanisławem Ulamem i Stanisławem Mazurem na czele. 

W tle -  wielogodzinne spotkania w Kawiarni Szkockiej w oparach alkoholu i dymu cygarowego oraz problematy matematyczne zapisywane w kultowej Księdze - prawdziwa uczta nie tylko dla matematyków! A to dlatego, że Urbanek w swej książce bardziej niż na ścisłych umysłach skupia się osobowościach. A te, choć wszystkie na swój sposób niezwykłe, są całkowicie różne. Od spokojnego i wyważonego Steinhausa przez komunizującego Mazura, aż po geniusza i birbanta Banacha. Czyli mieszanka wybuchowa! 
 

W oczach kogoś przyglądającego się z boku mogli wyglądać na ludzi niespełna rozumu. Milczeli przez długie minuty, pijąc kawę i patrząc na siebie nieprzytomnym wzrokiem. Nagle ktoś wybuchnął śmiechem i coś szybko bazgrał ołówkiem na blacie stolika. Potem znów zapadała cisza, po chwili ktoś inny rzucał kilka słów, toczyła się emocjonalna dyskusja i znów następowało długie milczenie. „Częstokroć słowo lub gest bez żadnego dodatkowego wyjaśnienia wystarczały do zrozumienia znaczenia” – wspominał Stanisław Ulam. Po latach napisał, że intensywność myślenia i zdolność koncentracji podczas posiedzeń w Szkockiej może porównać tylko z tym, co działo się w Los Alamo w latach 1943-44, kiedy pracujący nad Projektem Manhattan uczeni ścigali się z naukowcami niemieckimi, kto pierwszy skonstruuje bombę atomową i wygra wojnę. 
 

Tutaj przeczytasz drugą część listy lwowskich książek

 

Chcesz zobaczyć miejsca związane z lwowskimi książkami i ich bohaterami?

Napisz do Baciara i wspólnie zaplanujmy idealny wyjazd!

Kontakt

Polub Baciara na Facebooku

Polub Baciara na Instagramie